Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Dział dla początkujących adeptów sztuki realizacji. Nie krępuj się zwrócić ze swoją sprawą, nic nie jest proste a ta dziedzina już szczególnie.
msankowski
Posty: 156
Rejestracja: niedziela 01 kwie 2018, 15:24

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: msankowski » poniedziałek 20 kwie 2020, 15:18

A z tym graniem kabli to są bajki. Jeśli sprawne urządzenia są poprawnie zasilane i kable są bez wad wykonawczych to nie powinny wpływać na dźwięk.
Wyjątkowymi przypadkami są kable do niskich sygnałów, wyjątkowo długie, wtedy trzeba zwracać uwagę na pojemności itp.

smwrfastyczny
Posty: 6
Rejestracja: piątek 03 kwie 2020, 23:27

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: smwrfastyczny » poniedziałek 20 kwie 2020, 16:02

Dzięki za informacje, ponownie ! ;)
Znalazłem kabelek, ale podsunąłeś mi jeszcze 1 rozwiązanie na brak stereo w Direct Monitoring w gnieździe słuchwakowym Scarletta 2i2 2 gen.
https://allegro.pl/oferta/hosa-ymp-434- ... 8932404137
Zastosuję taką wtyczkę w wyjścia output z tyłu Scarletta i podepnę słuchawki. Powinno zadziałać ! Chyba, że to wybuchnie mi na głowie ;) Monitorów studyjnych i tak nie zamierzam stosować.
Dzięki !

msankowski
Posty: 156
Rejestracja: niedziela 01 kwie 2018, 15:24

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: msankowski » poniedziałek 20 kwie 2020, 16:38

Niech dobrze zrozumiem. Czy chcesz słuchawki wpiąć w wyjścia liniowr TRS? W żadnym wypadku tego nie rób to zupełnie inne standardy elektryczne.
To wyjść TRS to można wzmacniacz słuchawkowy...

Awatar użytkownika
Caroozo
Posty: 932
Rejestracja: piątek 22 lut 2008, 00:00

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: Caroozo » wtorek 21 kwie 2020, 09:16

1. Przedwzmacniacz słuchawkowy + Twoje słuchawki = inny efekt aniżeli prawidłowo zarejestrowany sygnał z wyjścia liniowego, gdzie jest inny DAC. Sprawdź więc najpierw, czy w ogóle odpowiada Ci brzmienie po linii :).
2. Nagrywanie przez wyjście słuchawkowe = gorsze rezultaty. Wynika to z charakterystyki sygnału na takim wyjściu. Sam posiadam interfejs Tascam DR-05, który jak za te pieniądze nagrywa naprawdę zacnie, ma wejście 3,5 mm jack. Kiedyś grałem w knajpie i nagrywaliśmy live z wyjścia słuchawkowego z mixera oraz z Tape-Out (wyjście liniowe) - różnica była znacząca, a to był dobry mixerek.
3. Kable najlepiej zrobić samemu - osobiście mało który kupny kabel do klawiszy mnie zadowalał, a tak kupuję dobrej jakości "drut", do tego porządne wtyki, lutuję osobiście i nie ma bata żeby to nie posłużyło ładnych parę lat ostrej roboty. A i jakość jest na swoim miejscu. Podłączałem nawet Monster Cable od mojego gitarzysty i istotnie siła sygnału jest wyższa, ale finalnie w pracy studyjnej nie ma jakiejś rewelacji i 5m x 4-5 PLN/mb + wtyk za 6-10 PLN vs 200+ PLN za 3-metrowy kabel MC nie jest wart takiego wydatku. Dla gitarzysty - owszem, tam każda strata (albo zysk) sygnału jest istotna. Kiedyś natomiast kupiłem zestaw tanich kabelków Adam Hall za bodajże 28 PLN (5 metrów, stereo) - no to było cienkie jak kable rozruchowe z marketu, cierpiał na tym mocno sygnał :). Nie polecam oszczędzać.
4. Nagrany materiał zależy głównie od ADC - tutaj jest kwestia tego, czy nagrany materiał ma być "kliniczny", czy też chcesz, żeby dodawał coś od siebie. Ja - paradoksalnie - wolę sprzęt, który potrafi lekko "podkolorować" materiał (do "kliniki" mam studia nagrań), ale w taki sposób, aby nagranie było w miarę wierne i "muzyczne". Mogę tutaj podać jako przykład mojego Tascama DR-05 vs Zoom H4 kolegi, gdzie przy identycznym materiale, przy nagrywaniu liniowym każdy materiał ma inną charakterystykę. MiniDisci od Sony, szczególnie z ostatnim kodekiem (ATRAC Type-S), dawały bardzo fajny, "muzyczny" sygnał (często nagrywałem na nim występy w czasach, gdy interfejsy audio były jeszcze dość drogie). Był lekko podkolorowany, ale w mojej opinii bardzo przyjemny dla ucha, było "mięcho" i zakres dynamiczny. Było - co tu dużo mówić - fajnie :). Tak jak ze słuchawkami - znam ludzi, którzy lubią "klinikę" czyli płaskie EQ. Ja tam wolę "V-kę" i wysoką dynamikę i SLP, muza ma dawać fun :). W studio jednak nie ma zmiłuj. Także jak widzisz, wszystko zależy od zastosowań.

msankowski
Posty: 156
Rejestracja: niedziela 01 kwie 2018, 15:24

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: msankowski » środa 22 kwie 2020, 08:39

Ze słuchaniem z korekcją jest jak z piciem słodzonej herbaty. Jak człowiek przywyknie to bez cukru nie smakuje. Ale jak go spytasz który gatunek Earl Grey lepszy to nie wie o czym mówią:)

Awatar użytkownika
Caroozo
Posty: 932
Rejestracja: piątek 22 lut 2008, 00:00

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: Caroozo » czwartek 23 kwie 2020, 08:23

Wiesz, finalnie to, czego "smakujemy" (film, muzyka, potrawy, napoje itd) ma NAM smakować. O gustach się nie dyskutuje. Ja np. piję herbatę bez cukru - słodzenie to dla mnie zbrodnia, bo nie czuć smaku herbaty, a moja żona dwie łyżki (znam asów, co i 3+ :lol: ). W muzyce - szczególnie jeśli to my sami jesteśmy odbiorcą finalnego efektu - liczy się to, jak MY to odbieramy i czy sprawia nam przyjemność słuchanie tego w takiej a nie innej formie. Chodzi o fun. Czasami w samochodzie jak odłączę aku to resetuje się radio i zapomnę wbić ustawień EQ. Potem jeżdżę parę dni i czegoś mi brakuje - staje mi przed oczami babcia w łańcuchu z popularnego onegdaj mema "J####J BASEM SYNU", i wtedy jest "ooo tak :)". Tak samo jak żona kupiła mi ostatnio słuchaweczki Marshall'a bo stare Panasonicy się wyprały (po 9 latach! ;() - i od razu, za dużo górki, bas mega, środek do korekcji. Po pewnym czasie jednak ucho się przyzwyczaja, mam dobry player więc nieważne co podepnę - brzmi. W życiu nie użyłbym tych słuchawek np. w pracy studyjnej, gdzie każdy niuans ma znaczenie - tam jest wręcz pożądana klinika. Jednak na finał mixu po masterze słucha się na jakimś szmelcu - jeśli na nim materiał brzmi dobrze, na wszystkim zabrzmi dobrze :). Finalnie materiał odpalam na swoim sprzęcie i o ile w studio czy na żywo, przy nagłaśnianiu, wszystko musi brzmieć, to z muzyką jest jak z jedzeniem - można nie doprawiać, można to robić "jak zwykle", ale można i eksperymentować. Grunt, żeby było ciekawie i ze smakiem - i to nam ma smakować. Dlatego też ludzie łapią się za głowę, jak widzą, jak Polacy jedzą np. pizzę - normalnie polewa się ją specjalną oliwą, która wzmacnia smak. My jednak walimy sos czosnkowy i inne cuda - dla Włochów to zbrodnia, a my zdziwieni "NO CO?!" :lol: .

Niemniej wiele rzeczy się nigdy nie zmieni - często ludzie oceniają jakość nagłośnienia (lub słuchawek) po ilości i jakości niskich tonów, przez to potworki w stylu 100W satelity i 500W sub są na porządku dziennym. Pół biedy, gdy to jeszcze jest jako tako wysterowane, ale często "łupanie" jest ważniejsze niż sama jakość. Muszą być waty, najlepiej PMPO bo kilka tysięcy brzmi lepiej niż kilkaset :). Okazuje się jednak, że liczy się nie tyle moc, co SPL - przekonał się o tym każdy basista, który miał "szybki" piecyk basowy vs "leniwą" 15-tkę albo 18-tkę. Jak idziemy na plenerową imprezę, to nasze całe ciało odbiera muzykę i przy dobrym nagłośnieniu to właśnie to ciśnienie akustyczne daje "power".

Dlatego wracając do sedna sprawy, często opieranie sądów na temat jakości brzmienia instrumentu na słuchawkach to ryzykowna sprawa. Jeśli nam odpowiada - super. Ale może się okazać, że zarówno preamp jak i słuchawki oferują przekoloryzowane brzmienie i przy nagrywaniu liniowym czar pryśnie. DOBRY sprzęt jednak zabrzmi na wszystkim - będzie selektywny i dynamiczny, kwestia ew. "jasności" albo "ciemności" brzmienia. BA - są instrumenty, które na słuchawkach brzmią tak-se, ale po linii jest ok, to samo tyczy się interfejsów :).

msankowski
Posty: 156
Rejestracja: niedziela 01 kwie 2018, 15:24

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: msankowski » czwartek 23 kwie 2020, 21:08

Z herbatą to był oczywiście żart. Każdy ma swój gust i cel w ramach muzycznych poszukiwań.

Miałem ostatnio takie doświadczenie z kolegą, bardzo z resztą osłuchanym w różnej muzyce. Pożyczyłem mu do sprawdzenia najpierw moje Sennheisery HD280. Zwrócił mi je po weekendzie stwierdzając, że od ostrych dźwięków aż go uszy bolały. I na moją prośbę pożyczył mi swoje Beyerdynamic z mniej więcej podobnej półki cenowej. Do odsłuchu zaprosiłem moją 8 letnią córeczkę, która słuch ma i młodszy i lepszy niż ja oraz zupełny brak uprzedzeń. Do HP4 podłączyłem Beyery i Senki HD280 i HD650 i poprosiłem o ocenę. Stwierdziła, że 650 są nieco lepsze niż 280 a że Beyery "tłumią". Pokryło się to z moją opinią, że w środku nie słychać było masy szczegółów.

Dalej pożyczyłem koledze HD650 i ten sam ból w uszach. Wyraźny wpływ V-ki która, konsekwentnie praktykowana, spowodowała u niego nietolerancję na średnie tony.

Ja nie potrafiłbym inaczej niż z płaską charakterystyką. Oprócz samej muzyki, która jest oczywiście na pierwszym miejscu, bardzo mnie racuje porównywanie różnego charakteru nagrań, nośników cyfrowych i analogowych, brzmienia instrumentów, artykulacji itp, nie tylko z resztą odsłuchowo ale również poprzez obserwację np. widma sygnału na analizatorze. Taki odchył inżynierski pewnie.

Awatar użytkownika
Caroozo
Posty: 932
Rejestracja: piątek 22 lut 2008, 00:00

Re: Nagrywanie pianina cyfrowego - interfejs czy rejestrator cyfrowy

Post autor: Caroozo » poniedziałek 27 kwie 2020, 08:21

Tu w grę wchodzi również psychoakustyka - świetnie to wygląda w testach porównawczych A/B, gdzie spodziewamy się różnicy przy zmianie sprzętu lub też nie zdążyliśmy się (jeszcze) zaadaptować i oceniamy przez krótki czas. Inaczej odbieramy muzykę wieczorem czy w ciągu dnia, a inaczej z rana. Faktem jest, że po pewnym czasie ucho się przyzwyczaja i nasze AI w głowie niweluje pewne niuanse - w praktyce słuchając muzyki na porównywalnych, ale różniących się charakterystyką zestawach audio może być w dłuższej perspektywie dość podobne. Mam od lat stary dobry player Sony NWZ-A826 z DAC CirrusLogic, przerobił wiele par słuchawek i zawsze kiedy zmieniałem je na inne, różnica była istotna, i to na różnych EQ. Niemniej po pewnym czasie się przyzwyczajałem i ewidentnie brakowało pewnego pasma, jeśli słuchawki były marnej jakości. Natomiast w "wyższej" klasie różnice zacierały się i korekta była pod "finalne" EQ, które zapewniało odpowiedni odbiór.

To tak jak z gotowaniem - smak "wyjściowy" musi być jak najbliższy ideałowi, ale i tak znajdzie się ktoś, kto woli więcej pieprzu czy soli. Jak podkreślałem wyżej - jest materiał, który TRZEBA słuchać bez podkolorowywania. Choćby wczoraj dostałem od kolegi wstępny mix do oceny, z uwagi na bycie poza domem słuchałem to z mojego Samsung S5 Active na słuchawkach Marshall Node, zestaw daleki od ideału więc mu napisałem że odniosę się do kwestii budowy aranżacji/agogiki i ew. doboru środków stylistycznych (kolega to klawiszowiec), a kwestię np. barwy nowego wokalisty czy ogólny mix ocenię, jak odsłucham go w domu na czymś bardziej neutralnym :).

ODPOWIEDZ