Strona 1 z 1

Czy to koniec EiS?

: czwartek 08 lip 2021, 14:30
autor: yard
Redakcja zawiesza wydawanie gazety od lipca 2021. Prenumeratorzy dostali informację wraz ze zwrotem pieniędzy lub propozycją zakupu innych gazet.
I w związku z tym mam pytanie, czy to koniec magazynu Estrada i Studio, czy tylko zawieszenie na jakiś okres? Co ze stażem dla prenumaratorów po odwieszeniu?

Re: Czy to koniec EiS?

: środa 11 sie 2021, 09:15
autor: hinson
EiS likwiduje tylko wydania papierowe i numer 6/2021 byl ostatnim takim wydaniem i nastepne bede tylko w wersji cyfrowej.
Ja osobiscie koncze z tym magazynem bo mimo ze niby idzie z ''duchem czasu'' mentalnie tkwi nadal gdzies koncu lat 90 tych.
Kanal na Youtube praktycznie martwy i bardziej amatorskie kanaly jak Live Act czy Self Made beats lepiej wykorzystuja potencjal tej platformy do swojej promocji. Praktycznie zadnych poradnikow na kanale, nudny do bolu prowadzacy, ktorego sie odechciewa sluchac juz po minucie.
Strona glowna jest nieintuicyjna i troche zbyt ociezala z nachalnie wyskakujacymi okienkami zeby zapisac sie nad newsletter i kliknieciem w dzwoneczek. Informacje znajdujace sie sa malo przydatne, wiekszosc z nich to reklamy nowych produktow.
Forum tez malo przydatne i praktycznie martwe. Pomocy praktycznie sie tu nie uswiadczy nawet na wydawaloby sie blachych problemach, wiec trzeba uciekac na strone KVR Audio.
Mysle ze sklad ludzi pracujacych w EiS powinien zostac powaznie odmlodzony i zatrudnic ludzi przebojowych i influencerow ktorzy wprowadziliby powiew swiezosci, bo inaczej albo znikna z rynku na dobre albo nadal beda nisza bez wiekszego zasiegu z marna szansa na rozwoj. Pozdrawiam.

https://estradaistudio.pl/mieszanka/323 ... eis-online

Re: Czy to koniec EiS?

: poniedziałek 16 sie 2021, 12:24
autor: ZDV-12
Zaprawdę powiadam Wam dziwna to decyzja biznesowa i trudne do przewidzenia mogą być jej skutki. Jeżeli nie chcecie czytać przydługiego "intra" to przewińcie do kolejnej ikonki ze strzałką: :arrow:

Oczywiście gdybać sobie mogę ponieważ nie znam od strony biznesowej wydawnictwa AVT ani też nigdy w żadnej redakcji wydającej drukowane czasopisma nie pracowałem, są to zatem jedynie moje przemyślenia i pierwsza wypowiedź na tym forum od dobrych kilkunastu lat.

Pierwsze EiS kupiłem (w zasadzie nie ja, tylko rodzice) w 2002 roku jak mnie pamięć nie myli więc jakieś 19 lat upłynęło od tego czasu (a lato było piękne tego roku). Zapach druku, świeżo wytłoczona płyta - to była taka namiastka marzeń nastolatka o pozostaniu producentem muzycznym choć wtedy nawet ten termin nie występował w powszechnym użytkowaniu - jeżeli w ogóle istniał.

Tak więc jak pisałem lato było ciepłe, albo piękne, a nawet jedno i drugie a ja dzięki EiS mogłem poszerzać swoją wiedzę i karmić ciekawość na temat kreowania dźwięku. Przez te lata kupowałem EiS nieregularnie choć niektóre roczniki mam kompletne. Wydania specjalne, miesięcznik - piękne sprawy, można się uwalić w spokoju na wyrku i poczytać.

W zeszłym roku czasopismo bez ostrzeżenia schudło (straciło m.in fajny kącik o gatunkach muzycznych) i straciło płytę. To był pewien minus z mojego punktu widzenia ponieważ klepanie słówek z czasopisma w system, żeby dostać się do treści było niewygodne a do tego logowanie - wiem, marudzę. Jednak prawda jest taka, że ludzie są (nie wszyscy) z natury leniwi a raczej chodzi o to aby ułatwiać pewne rzeczy, stając się tym samym łatwiejszym i bardziej atrakcyjnym dla czytelnika (który, jak by nie patrzeć od strony finansowej jest klientem).

Żeby nie było, że nie było plusów, były i to sporo - choćby Ulubiony Kiosk, który ułatwił zakup czasopisma i jego podgląd przed kupnem - świetne rozwiązanie, jeżeli akurat nie kupowałem EiS będąc w terenie mogłem to zrobić z domu. Do tego masa ciekawych treści, wstępniaki Pana Tomasza z którymi nie zawsze się zgadzam, ale zawsze ciekawie się je czyta, itd. Ale do brzegu...

:arrow:
Cała moja obawa o EiS - bo tak bym to nazwał - bierze się stąd, że na polskim rynku czasopism muzycznych nie mieli dużej konkurencji i (przynajmniej dla mnie) pod względem treści byli numero uno. I teraz z pola, gdzie byli bezkonkurencyjni przenoszą się do e-światów, gdzie konkurencja na rynku polskim jest niemała i od lat ma ugruntowaną pozycję (tu pozdrawiam Pana Macieja z Musoneo - który idealnie uzupełniał EiS od strony cyfrowej).

Cały myk polega na tym, że ta sama treść, która było drukowana znajdzie się teraz w zupełnie nowym środowisku i - obym się mylił - nie zajdą przy tym żadne dodatkowe zmiany. Obetnie to część dotychczasowych odbiorców, którzy głównie zaczytywali się w wersji drukowanej. Część pewnie przejdzie on-line i tylko pozostaje mi mieć nadzieję, że ktoś to dobrze przeliczył i grupa klientów kupująca e-wydania jest na tyle duża, a koszty o tyle zmaleją, że EiS będzie mogło dalej funkcjonować u nas na rynku.

Dla mnie to kawał historii, życzę Wam redakcjo EiS jak najlepiej choć nie udało mi się przeczytać zbyt wiele artykułów on-line czy z PDF z części czasopism, które w tej wersji posiadam. Może jestem już dinozaurem, ale co papier to papier - dla mnie to kwestia wygody. Nie martwię się o baterię w smartfonie, prąd w kompie, aktualizacje, odpowiednie oprogramowanie a i czasopismo na półce wygląda ładniej i łatwiej po nie sięgnąć oraz przejrzec niż grzebać na HDD (piszę to również jako informatyk).

Widać jednak jest to znak czasów, nieunikniona(?) zmiana, kolejny epizod w długiej już historii czasopisma. Oby tylko zmiany nie były chaotyczne i nieprzemyślane i ostatecznie wyszły na dobre Redakcji EiS i nam czytelnikom. Dzięki za kawał historii i masę wiedzy i zabawy.